Zaczyna się ciekawie: przygotowanie planu lotu, analiza map, sprawdzenie metaru, rezerwacja lotu w systemie, uruchamianie FS... Tu dreszczyk emocji czy wykryje wszystkie urządzenia? czy wczyta AS6? czy FSAcars zadziała? czy sieć nie padnie? Potem programowanie, zgoda na lot, uruchamianie, kołowanie, start, wznoszenie, autopilot. Koniec. Teraz aż do TOD nuda. Godzina, dwie, trzy... Od czasu do czasu zmiana poziomu lotu.